|
Popmatters.com - wywiad z Jacobym Shaddixem.
Papa Roach zachwyca się sukcesem odniesionym podczas trasy koncertowej "Bad Boys of Rock". Odegrali bowiem rolę głównej atrakcji, będąc tylko zespołem drugoplanowym.
Autor: Gary R. Blockus
The Morning Call (Alletown, Pa.) (MCT)
30 sierpnia 2007
Jacoby Shaddix siedząc w pokoju hotelowym w Cleveland, Ohio, próbuje jednocześnie wyluzować się i udzielić wywiadu. Ziewnął już raz czy dwa, ale ożywia się nagle, po usłyszeniu pytania: jak to było, gdy zespół występował jako support, a nie jako główna atrakcja podczas trasy koncertowej "Bad Boys of Rock"?
Hinder jest główną atrakcją trasy "Bad Boys of Rock", Buckcherry rozpoczyna koncert, a Papa Roach gra pomiędzy nimi, zajmując miejsce w środku tej rockowej kanapki.
"To zupełny odjazd." Shaddix mówi, że zespół jest ciągle na szczycie po wydaniu płyty "Paramour Session". "Forever" znajduje się w rankingu 10 najlepszych singli rockowych wszechczasów. "To be loved...", pierwszy singiel, również znalazł się na tej liście.
"To dla nas jest ciągle ważne. Nasz występ trwa 45 minut. Z 10 utworów, które gramy, 8 znajduje się w rankingu 10 najlepszych singli rockowych wszechczasów", ekscytuje się Shaddix. "To zabójcza setlista. Fani znają wszystkie nasze utwory, co jest wspaniałe, ponieważ ciągle gramy przed nową publicznością, fanami Hindera i Buckcherry."
"Wychodzimy po to, aby grać i wzbogacić rzeszę naszych fanów. Jest ich już zresztą całkiem sporo, mamy ich prawie tyle samo, co Hinder. Reakcja na nasz występ jest wspaniała. Reaguje cały tłum. To piękne, występować jako zespół drugoplanowy i wzbudzać taką żywą reakcję publiczności. Nasze relacje z członkami zespołu Hinder są naprawdę dobre. Przyjaźnimy się także z zespołem Buckcherry, więc logiczne są wspólne występy od czasu do czasu."
Shaddix, który założył Papa Roach w 1993 roku wraz z Davem Bucknerem, jest podekscytwany tym, jak nagrana w legendarnej posiadłości na wzgórzach Hollywood "The Paramour Sessions" jest przyjmowana.
Trzeci singiel z płyty: "Time is running out" został wydany w ostatnim miesiącu i został także opracowany na użytek aren sportowych. Podczas tworzenia tego utworu w Kalifornii Shaddix połączył zaangażowanie emocjonalne - zgodnie z radą Coreya Taylora, lidera zespołów Slipknot i Stone Sour - ze swoim ulubionym sportem: różnymi sztukami walki.
"Dla mnie dyscyplina, jakiej poddawani są wojownicy jest oczywista. Pasja, z jaką angażują się w walkę, to dla mnie pasja, z jaką ja angażuję się w muzykę. A wszystko po to, aby stworzyć dzieło sztuki" - mówi.
"Znaczna część tych zawodników przenosi umiejętności zdobyte podczas treningów na pole bitwy. Różnica jest jednak taka, że ich walka trwa 25 minut, a moja 1,5 roku."
PapaRoach otworzył nową stronę internetową proachriot.com, na którą można też wejść poprzez stronę oficjalną: paparoach.com.
Zespół zamieścił tam swoje blogi, odpowiedzi na pytania fanów oraz chce, aby było to miejsce, gdzie fani mogą sprawdzić stan przygotowań do następnej płyty. To miejsce, w którym mogą utrzymywać stały kontakt z fanami.
Shaddix powiedział, że nowe doświadczenie, jakim było nagranie płyty w posiadłości Paramour, wniosło nową jakość w proces tworzenia muzyki.
"Myślę, że daliśmy się ponieść muzyce" - powiedział o sobie, Bucknerze, basiście Tobinie Esperance i gitarzyście Jerrym Hortonie.
"Powiedziałbym, że mniej więcej w połowie procesu tworzenia płyty, pozwoliliśmy muzyce podążać w wybranym kierunku. Zapytaliśmy siebie: czy ta muzyka jest dość dobra, czy nas pasjonuje, czy jest dla nas prawdziwa? Zaczęliśmy w ten sposób, oceniać poszczególne utwory. Jestem naprawdę dumny z tej płyty. Przeszła nasze najśmielsze oczekiwania."
Papa Roach tworzy starannie dobraną mieszaninę utworów dodając elementy punka, metalu, ballad i trochę tego wszystkiego, co pośrodku, a może po prostu wszystkiego po trochu na raz.
"Jesteśmy zespołem rock'and'rollowym" - mówi Shaddix. "Zespołem, który gra z zajebistą pasją."
Shaddix zdobył sławę jako prowadzący program MTV, prezentując amatorskie, szokujące filmy o autentycznych wypadkach skate-bordzistów.
Shaddixowi sport nie jest obcy. W szkole średniej grał z Bucknerem w piłkę nożną.
"Obaj byliśmy dobrymi graczami", wspomina Shaddix. "Byliśmy członkami reprezentacji szkolnej, kiedy zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak bardzo kochamy muzykę i że chcemy stworzyć własną kapelę."
Decyzja o opuszczeniu drużyny i założeniu zespołu spotkała się z odczuwalną pogardą ze strony trenera i pozostałych piłkarzy, ale po długim czasie okazała sie niezwykle trafna dla 32-letniego Shaddixa.
"Piłka nie była moim powołaniem. Już w młodości wiedziałem, co chcę robić i to była muzyka."
"Myślę, że stało się tak, bo odnalazłem sposób wyrażania siebie w wolnej formie", dodaje. "Zawsze byłem wolnomyślicielem, to pasowało do mojego stylu."
tłumaczenie: Agnieszka Wąsik (www.also.biz.pl)
korekta: Mikez
Powrót
|