Wywiad z Cobym Dickiem ( Dallas Music Guide)

Dallas Music Guide: Muzycy często mówią o tym, że ich najnowsza płyta jest lepsza od poprzedniej. Co jest lepszego na "Getting Away With Murder" niż na "Lovehatetragedy"?
Coby Dick: Jeśli o mnie chodzi to bardzo skupiłem się na wokalach. Szukałem odpowiedniego brzmienia, pracowałem nad refrenami. Próbowałem napisać największe hymny Papa Roach. Na tej płycie "wyśpiewuję się" jak tylko mogę i dużo eksperymentuję. Śpiewam trochę w konwencji metalowej, trochę w punkowej, a także w rock'n'rollowej. Chciałem dopasować się do charakteru utworu, zamiast mówić "to jest mój wokal, wszystko teraz musi kręcić się wokół niego". To, wraz z muzyką, rozszerza horyzonty zespołu. Może to trochę dziwne i rzadkie, ale dzięki temu P. Roach jest tym, czym jest. Nasze płyty - nawet te, które nagrywaliśmy przed podpisaniem kontraktu z dużą wytwórnią - różniły się od siebie. Na najnowszym krążku słychać duży postęp i myślę, że naszym fanom to się spodoba, że to zrozumieją. Jestem bardzo podekscytowany.

DMG: "Lovehatetragedy" nie powtórzyła sukcesu "Infest". Jak myślisz dlaczego?
CD: Złożyło się na to parę gównianych czynników. Wytwórnia wydała tylko jeden singiel. Nie wspierali nas już tak bardzo. Założyli, że napisaliśmy inną płytę niż poprzednia i nie wszyscy fani ją zrozumieją, ale chuj z tym, poszliśmy tam gdzie prowadziła nas muzyka. To było dla nas dobre doświadczenie, zagraliśmy trasę, byliśmy dwa razy w Europie, pojechaliśmy do Japonii i Australii. Nie sprzedaliśmy tak dużo płyt jak za pierwszym razem, ale w sumie krążek znalazł ponad dwa miliony nabywców. Tym samym nie upadliśmy na twarz, ale jeśli chodzi o promocje to... nie no jest fajnie, już nie jesteśmy w Dreamworks. Gdy robiliśmy "Getting Away With Murder" nie było wytwórni, która by nas poganiała i mówiła co mamy robić. Pracowaliśmy bez pośpiechu i to było bardzo dobre. Denerwowaliśmy się jednak, bo nie wiedzieliśmy czy uda nam się podpisać umowę. Kiedy Geffen usłyszał płytę postanowił ją wydać, a my cieszymy się z tego, że nikt nam łap do garnka nie wkładał.

DMG: "Rolling Stone" uznał płytę za rozczarowanie, jednak recenzje napisali przychylną.
CD: Coś wygrywasz, coś tracisz. Takie rzeczy nie mogą cię zniechęcać. Chcesz być najlepszym zespołem na świecie, po tym jak sprzedałeś dużo płyt, ale rzeczywistość jest inna. Myślę, że i tak poradziliśmy sobie z tym okresem. Przeszliśmy przez niego z dobrym podejściem do zespołu i tego całego biznesu. A ten biznes to ciężka sprawa, wahaliśmy się czy odzyskać to co dało nam "Infest", czy iść naprzód. Odbyło się głosowanie i postanowiliśmy iść naprzód. Ryzykiem jest to, że nie dajemy ludziom tego co kupili za pierwszym razem, ale pierdolić to, takiego ryzyka chcemy się podjąć.

DMG: Z waszej muzyki zniknął rap.
CD: Tak, rap odszedł! Już tego nie czuję. Jestem już ponad tym gównem. To dobra rzecz, wciąż lubię hip-hop, po prostu w pewnym sensie rozczarował mnie tym czym reprezentowany jest w mainstreamie... Jest kilku dobrych artystów, jednak 90% z tego to gówno. Jest dobry podziemny hip-hop, ale ja jestem rockersem. Tak długo jak robimy to co robimy jestem związany z rockiem. Jestem tym kim chciałem być jako dziecko.

DMG: Kogo wyobrażałeś sobie wtedy w lustrze?
CD: Przez chwilę Poison, potem Guns N' Roses, Fugazi, Social Distortion i Helmet. Zawsze chciałem grać rocka.

DMG: Myślisz, że to odskoczenie od rap-rocka pomogło wam?
CD: Nie wiem. Trudno powiedzieć co by się stało gdybyśmy pozostali zespołem rap-metalowym. Niektórzy się odwrócili, ale nie da się zadowolić każdego. Sprzedalibyśmy się jeśli nie poszlibyśmy w tym kierunku. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego co udało nam się osiągnąć na najnowszej płycie - mówię to przed jej premierą, gdy nie znam jeszcze wyników sprzedaży. Jesteśmy zdania, że znajdujemy się w dobrym miejscu, jako dobry zespół. To jest właśnie dzisiejsze Papa Roach, to my jako artyści i muzycy. To co się działo na "Lovehatetragedy" było w porządku, ponieważ fani to pokochali. Oni naprawdę to czują i dla mnie ważne jest to, że poszliśmy w innym kierunku i fani będą musieli się w to wgryźć.

DMG: Powiedz coś o tekście do "Not Listening". [tekst refrenu: "Już nie słucham/ im więcej się uczę tym więcej ignoruję]
CD: Tekst opowiada o tym co obserwujemy w mediach, o tym co dzieje się dziś na świecie. Wydaje mi się, że nie do końca jest nam przekazywana prawda. Nigdy nie pokazują całej historii. Filtrują ją. "Nakarmijmy Amerykę tym co, według nas, powinna jeść." Im bardziej patrzę na to co dzieje się w mediach, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to nie jest do końca prawdziwe. Stąd wziął się refren. Gdy oglądam wiadomości to zastanawiam się czy powinienem we wszystko wierzyć. Odpowiedź brzmi "nie, kurwa". Zakwestionuj media. Ludzie muszą to robić. To polityczne gówno jest bardzo podejrzane, a ludzie przechodzą z tym do porządku dziennego. Ja nie. Inni to ignorują lub widzą w tym cel, jeszcze inni zostali otumanieni i wierzą, że to co im pokazują jest słuszne.

DMG: Płyta wydaje się kręcić wokół tematu samo-doskonalenia. Utwory często opowiadają o tym co zamierzasz zrobić, lub to z czym chcesz skończyć, żeby się zmienić. Jest to dla ciebie jakieś oczyszczenie?
CD: Zdecydowanie. W czasie nagrywania płyty rzuciłem picie. Zastanawiałem się co w moim życiu jest zniszczone. Nikt go za mnie nie naprawi, zresztą nie pozwoliłbym żeby tak się stało. Musiałem wykorzenić to gówno, które doprowadzało mnie do szału. W trakcie mojego "naprawiania się" tworzyliśmy muzykę. Mogłem się wypłakać na ramieniu tego zespołu. jednak nie jest to płyta pod tytułem "biedny ja". Ta płyta opowiada o tym co dzieje się w mojej głowie. Nie obnażam swojej duszy przed światem przez cały album. Na przykład "Blanket of Fear", "Tyranny of Normality", "Not Listening", "Stop Looking, Start Seeing" to kawałki, które gruchoczą kości i pobudzają. One traktują o tym co dzieje się dookoła nas. Zabierają cię do różnych miejsc w mojej głowie. Myślę, że to dobry kierunek, bo nie chcemy być użalającym się zespołem rockowym, nie o to nam chodzi. Nie szukam współczucia tylko zrozumienia.

DMG: Tytułowy utwór nie zaczyna się w typowy dla was sposób.
CD: Gdy pisaliśmy ten riff był industralny, metalowy, poszarpany i dziki. Gdy produkowaliśmy demo zrobiliśmy loop z beatu, który Dave [perkusja] grał na żywca w klubie. Graliśmy ten riff pod loop, zabrzmiało to powalająco, dopracowaliśmy refren, który w tym numerze jest zajebiście wielki. Tak jak mówiłem wcześniej, poszliśmy tam gdzie zaprowadziła nas muzyka i wczuliśmy się w charakter utworu. Jest on mroczny i złowrogi, tytuł "Getting Away With Murder" idealnie oddaje klimat tego kawałka. Dlatego też, ta piosenka różni się od reszty materiału na płycie, ale myślę, że żaden pojedynczy utwór nie reprezentuje tego albumu jako całości. Nie chcieliśmy wydawać płyty, na której każdy kawałek jest kopią poprzedniego - jest partia melodii, potem krzyk i znów melodia. Wydaje mi się, że nam się udało - każdy kawałek jest zupełnie inny.

DMG: Ostatni utwór "Do Or Die" może się kojarzyć z Andrew WK - ma bardzo dużo warstw gitar, które są wysunięte do przodu - czyj to był pomysł?
CD: Ten kawałek nas buja, refreny są w nim trochę popowe. Zwrotki są mroczne i mają "śliski" riff. Potem jest ten pop-rockowy refren z charakterystycznymi akordami. Myślę, że zestawienie takiej zwrotki z refrenem daje potężny efekt. Chcieliśmy mieć tam mocne gitary i osiągnęliśmy to. Myślę, że to idealna piosenka na zamknięcie płyty. Przechodzisz przez te zakręcone kawałki, teksty zabierają cię do różnych miejsc, czasem mrocznych, czasem dodających otuchy, a na końcu słyszysz "nigdy nie jest za późno by żyć, właśnie teraz, więc rób to lub giń". To daje pewną przejrzystość. Bardzo lubię ten numer.

DMG: Podobno mieliście problemy z okładką?
CD: Tak, musieliśmy puścić wersję w Wal-Mart (sieć sklepów w Stanach) z naklejką na okładce. Przedstawia ona czaszkę i kości, które układają się w napis "Papa Roach" z krwawym odciskiem palca. Oryginalna okładka ukazuje ludzkie serce i ptasie skrzydła, ale najwyraźniej jest zbyt bulwersująca. Będę protestował. W dniu premiery płyty pójdę do Wal-Mart, kupię strzelbę i naszą płytę. Ocenzurowaną wersję naszej płyty i strzelbę (W Stanach mają świra na punkcie cenzury, bojąc się o negatywny wpływ na dzieci np. muzyki, a w typowym hipermarkecie każdy może kupić sobie broń). To jest przekurewsko śmieszne jak teraz wszystko jest pospinane i każdy stara się być czuły na wszystko, to jest kurwa przykre. Możemy sobie robić co chcemy, a i tak nas ocenzurują. Ja jednak zamierzam mieć cały czas wyciągnięty środkowy palec.

DMG: Jakie macie plany koncertowe?
CD: W październiku ruszamy na dużą trasę żeby dzieciaki mogły wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na coś wartościowego. Będziemy grać dla 1.500-2.5000 ludzi. Postaramy występować w czasie, gdy singiel na dobre zagości w radiu, tak by mówili na antenie kiedy będziemy w ich mieście. Jestem tym bardzo podekscytowany. To będzie bardzo dobra trasa.

DMG: Co się teraz dzieje z Fight the Sky?
CD: Fight the Sky to metal. Nasz techniczny gra tam na gitarze, jest z nami na trasie nasz inny przyjaciel - też gitarzysta. Mamy Afro-amerykańskiego perkusistę. To dosyć zakręcony metalowy zespół. To zupełnie coś innego niż P. Roach. Zapytali, czy chce z nimi trochę pośpiewać, więc pojechałem z nimi na trasę, trochę ponagrywałem w studiu. Część materiału wrzuciliśmy do internetu, trochę rozdaliśmy za darmo, wydamy płytkę po trasie z Papa Roach. Robimy to sami, bez wytwórni. Rozprowadzamy nagrania w podziemiu. Kto wie jaki będzie odzew? Dzieciaki mogą się zdziwić, bo to jest zajebiste. Dobrze jest być zaangażowanym w coś zupełnie innego.


Powrót


[Aktualności]
[Historia zespołu]
[Biografie]
[Dyskografia]
[Videografia]
[Teksty i tłumaczenia]
[Skład kapeli]
[Nagrody]
[Ciekawostki]
[Sprzęt]
[Tatuaże Coby'ego]
[Daty koncertów]
[Koncert w Polsce]


[Artykuły]
[Wywiady]
[Recenzje]
[Znaczenia utworów]


[Greg Patterson]
[Fight The Sky]


[Forum]
[Księga gości]
[Czat]
[E-Mail]


[Download]
[Galeria]
[Tapety]
[Video]
[Ikony, avatary]
[Czcionki, skiny]
[Tabulatury]
[Wygaszacze]


[Redakcja]
[Linki]
[Wymiana]
[Info]
[Historia strony]
[Kontakt]
[Współpraca]





























[więcej]